Isn't it ironic... Don't you think?!

Wiosna, słońce i ogólnie takie takie.
    Jak dobrze, że ponura pogoda odeszła w niepamięć. Wraz z nadejściem słonecznej aury skończyła się moja jesienno-zimowa depresja. Budzę się przed szóstą i codziennie wstaję z uśmiechem na twarzy, już nie czekam na długie samotne wieczory, a wręcz nie mogę doczekać się poranków. Wstaję rześka i gotowa na każdy kolejny, słoneczny dzień. Przywdziewam sandałki i jak najwcześniej wychodzę z domu, żeby nacieszyć się ospałym jeszcze miastem. Siadam z książką na nagrzanej ławce i czytam, palę i obserwuję piękny wiosenny świat. Sama siebie nie poznaję. I nie przeszkadza mi zapach potu w komunikacji miejskiej, ani wszechobecne zaspane jeszcze po zimie pszcząły, bąki i inne takie. Lubię słuchać jak bzyczą i przelatują tuż obok mnie. Nie rozpamiętuję przeszłości i nie zastanawiam się co zrobiłam źle, żyję z dnia na dzień. Spotykam się ze znajomymi i pijam zimne piwo nad Wartą. To niesamowite jak pogoda może wpływać na ludzkie samopoczucie. Jutro wyjeżdżam nad Bałtyk, żeby jeszcze bardziej poczuć wiosnę i zbliżające się błogie lato.. Żadna sesja, ani egzamin licencjacki mi nie straszne.

2012-04-29 15:46:26 skomentuj (3)
Przejście na wyższy level życia.
     Wszystko co pisałam w poprzedniej notce prawie pół roku temu było prawdą i się dopełniło, choć wtedy jeszcze chyba w to nie wierzyłam. Straciłam Css'a, na zawsze. Nie ma co się na ten temat rozpisywać, bo już mi prawie przeszło, właściwie to nie przeżywałam tego za bardzo, chyba się tego spodziewałam i pogodziłam się z tą myślą na długo przed tym, zanim to się stało. Powiedzieliśmy sobie, że to koniec, że nie ma sensu, bo nie ma. Każde z nas żyje w innej galaktyce. On zatracił się w światku homo, imprezuje, podróżuje z nimi, zajął się spełnieniem swoich ukrytych pragnień i ambicji. Ja długo się miotałam, nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem, żyłam z dnia na dzień nie myśląc o tym czego chcę i do czego dążę. Wiem tylko, że nie chcę już dłużej żyć jego życiem, jego miłosnymi uniesieniami i problemami. Mam swoje. On dość nieświadomie i w odpowiednim momencie mnie od tego uwolnił, odciął pępowinę, oddał wolność i własne życie. Długo nie wiedziałam co z tą wolnością zrobić, było mi dziwnie i nieswojo. Na szczęście chyba zaczynam oswajać się z tą sytuacją, z tym, że nie mam już przyjaciela geja, który mi się zwierza i pochłania dużą część moich myśli i codziennośći. I niecodzienności. Nie będzie juz wspólnych wyjazdów, wspólnych wieczorów i świadomości, że on gdzieś jest i w każdej chwili może się pojawić. Pojawić się, aby pocieszyć, powkurzać, czy chociaż pomilczeć razem. Odzyskałam swoją samotność i indywidualność sprzed pięciu lat i nie wiem co z nią teraz zrobić. Nie pamiętam już jak to było bez niego. Czy było dobrze, czy byłam wtedy szczęśliwa? Mam wrażenie, że moje życie ruszyło z kopyta gdy on się pojawił. To było fantastyczne pięć lat, w których wydarzyło się wiele rzeczy, które gdyby nie on nigdy by się nie wydarzyły. Myślę sobie, że on był takim pomostem w moim życiu pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością. Dużo się przez ten czas nauczyłam, dowiedziałam się wielu rzeczy i ujrzałam wiele aspektów, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Nie za bardzo podoba mi się taki świat, ogromnie dużo rzeczy mnie w nim wkurza i irytuje, ale wiem też, że mam możliwości, że świat stoi otworem, a ja muszę się wziąć za siebie i zacząć z tych możliwości korzystać.

Dziś na nowo zaczynam walkę, kolejną walkę o swoje ciało. Postawiłam sobie cel, który muszę osiągnąć, bo jak tego nie zrobię, to totalnie się załamię. Nie mam nic do stracenia, a tak cholernie dużo mogę zyskać. Muszę udowodnić sobie, że potrafię i wiem w którą stronę chcę pójść. W końcu świat i życie stoją przede mną otworem.

2012-03-21 13:48:55 skomentuj (0)